24/09/2026
Dziś publikujemy odpowiedzi Łukasz Gibała o polityce transportowej i czystym powietrzu. Skrót i pełną treść znajdziecie pod tym wpisem.
Niestety wczoraj wydarzyło się coś, co nas mocno zaniepokoiło.
Łukasz Gibała w zamian za poparcie, zawarł pakt z Janem Hoffmanem i ogłosił „genialny” plan: wyznaczenie Strefy Czystego Transportu wewnątrz Plant.
To oznacza faktyczną likwidację strefy. A potem? Dalsza polaryzacja i nakręcanie emocji wokół polityki prozdrowotnej, zakończone referendum z dwoma pytaniami.
SCT ograniczona do Plant to kpina i narażanie zdrowia mieszkańców w celu osiągnięcia korzyści politycznej.
Dlaczego? Spójrzmy na fakty:
➡️ Ruch w obrębie Plant jest od dawna ograniczony do minimum. Co zmieni taka SCT? Nic.
➡️ Ograniczanie SCT do parku miejskiego to nie jest troska o mieszkańców (zwolnionych z przepisów!), tylko ewakuacja z trudnego tematu i oddanie zdrowia krakowian za polityczne poparcie.
➡️ Ze względu na znikomy ruch samochodów, powietrze na Plantach jest relatywnie dobre. Problem trujących spalin leży w zupełnie innych dzielnicach, jest szczególnie nasilony wzdłuż dróg tranzytowych, ale wieloletnie badania pokazują, że problem występuje też poza nimi.
➡️ Wewnątrz Plant mieszka dziś niewielu mieszkańców Krakowa, za to są tam tysiące turystów. Czy na czyste powietrze zasługują tylko turyści? A mieszkańcy Krowodrzy, Podgórza, Nowej Huty czy Prądnika mają dalej wdychać trujące pyły i dwutlenek azotu?
➡️ Sami mieszkańcy Krakowa - płacący tu podatki i zameldowani, mogą dożywotnio korzystać ze swojego samochodu nawet, jeśli ten nie spełnia norm. Był to autorski pomysł ugrupowania Łukasza Gibały.
SCT powstała po to, żeby chronić życie i zdrowie, a nie po to, żeby handlować tym zdrowiem w ramach kampanii wyborczej.
Ograniczenie ruchu trujących samochodów ma zmniejszyć stężenie dwutlenku azotu w miejscach, gdzie tysiące krakowian codziennie stoją w korkach, idą do pracy, odprowadzają dzieci do szkół i przedszkoli.