14/07/2026
Czy otacza nas jeszcze prawdziwy świat? (Długie, ale ważne – porozmawiajmy)
Będąc ostatnio na urlopie, łapałam dystans, ale jak to w dzisiejszych czasach bywa – czasem zajrzałam do sieci. Algorytm, znając moje zainteresowania, podsuwał mi profile innych pracowni i twórców zajmujących się podobną tematyką. I wiecie co? Coś mnie uderzyło. Coś, co z jednej strony mnie zaszokowało, a z drugiej – mocno zasmuciło i zaniepokoiło.
Zauważyłam, że coraz więcej osób reklamuje swoje usługi rzemieślnicze... zdjęciami wygenerowanymi w całości przez sztuczną inteligencję (AI).
Sama nie jestem technologofobem. Wręcz przeciwnie! Uważam, że AI to świetne narzędzie i sama z niego korzystam. Pomaga mi np. „wkleić” moją pracę w piękną aranżację salonu. Nie mam w pracowni przestrzeni, by stworzyć 50 różnych wnętrz, więc technologia pozwala mi pokazać Wam, jak dany przedmiot zaprezentuje się w Waszych domach. Ale jest jedna, święta zasada: nigdy, przenigdy nie zmieniam wyglądu samej pracy.
Tymczasem w sieci zobaczyłam idealne, symetryczne, wręcz plastikowe twory komputera, które udają prawdziwe rękodzieło. Poczułam głęboki zgrzyt. Jak można zapraszać kogoś do świata rzemiosła, nie pokazując ani jednego kadru swojej prawdziwej pracy?
W dużej mierze zajmuję się konserwacją bukietów ślubnych i to właśnie w tej dziedzinie ten zgrzyt uderzył mnie najmocniej. Pomyślałam sobie: jak można bawić się czyimiś wspomnieniami? Przecież te kwiaty ze ślubu to dla kogoś sacrum, pamiątka na całe życie.
JASNE – nie zrozumcie mnie źle. Ogromnie cenię innych twórców, nawet tych, którzy zajmują się dokładnie tym samym co ja. Mam w tej branży swoje faworytki i faworytów, wiem, że robią wspaniałe rzeczy. Czasem podglądam, kibicuję, zostawiam komentarz. Prawda jest taka, że w tym środowisku w większości się znamy i szanujemy. Nie o krytykowanie innych tu chodzi. Uważam po prostu, że w tym wszystkim najważniejsze to być sobą i grać fair.
Jako twórca, na samym początku bardzo długo bałam się przyjmować pamiątki ślubne do swojej pracowni. Czułam gigantyczną odpowiedzialność. Najpierw miesiącami ćwiczyłam na kwiatach, które siałam i suszyłam sama. Dopiero gdy miałam 100% pewności, że panuję nad procesem, zaczęłam oferować konserwację Waszych bukietów.
Tymczasem, jeśli ktoś prezentuje sztucznie wygenerowany obrazek zamiast swojej własnej pracy, to według mnie po prostu czegoś się boi. Mam wrażenie, że to osoba, która nie do końca wie, co robi. Nie chcę rzucać mocnych słów i nazywać tego wprost oszustwem, ale na pewno nie jest to szczere. A przecież bez szczerości trudno powierzyć komuś tak ważne wspomnienia. Potraktujcie to proszę jako małe ostrzeżenie.
Aby pokazać Wam na żywym organizmie, o co mi chodzi, zrobiłam eksperyment.
Pierwsze zdjęcie, które widzicie (to z napisem „Nie dajcie się nabrać”), zostało podkręcone przez AI. Poprosiłam program o wygładzenie i upiększenie mojej własnej pracy oraz zmianę tła. I choć ten obrazek i tak nie jest jeszcze tak skrajnie wyidealizowany jak to, co widziałam w internetowym świecie, to już widać ten „cyfrowy, nienaturalny błysk”.
A teraz przesuńcie palcem w bok ➡️
Kolejne kadry to już czysta prawda: moje zdjęcia w naturalnym otoczeniu oraz zbliżenia na detale. Przyjrzyjcie się im uważnie. Te rośliny nie są idealne. Bo natura nie jest idealna.
Kwiat, mimo naszych najszczerszych starań przy suszeniu, zawsze zachowa swoją unikalną strukturę. Podobnie rękodzieło – tu pojawi się minimalna kropeczka, tam mała skaza. Oczywiście jakość to mój priorytet i eliminuję wszystko, co się da. Ale włącza się tu zdrowy rozsądek: gdybym szukała każdego milimetra niedoskonałości, praca nad jedną rzeczą trwałaby w nieskończoność.
I to jest w tym najpiękniejsze. W tych małych skazach tkwi dusza, autentyczność i dowód na to, że nad przedmiotem siedział człowiek, a nie algorytm. Dbam o to, by moje zdjęcia były estetyczne i ciekawe, ale przede wszystkim – prawdziwe.
Mam wrażenie, że przez ten zalew sztucznych obrazów świat staje się trudniejszy w odbiorze. Tracimy punkt odniesienia.
Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania:
Czy dostrzegacie w sieci ten zalew sztucznie wygenerowanego świata❓
Jak się na to zapatrujecie? Wolicie oglądać cyfrowy, nierealny ideał, czy tak jak ja – tęsknicie za autentycznością i pięknem ukrytym w małych niedoskonałościach?
Porozmawiajmy w komentarzach. 💬
P.S. A na koniec małe sprostowanie: widoczny na zdjęciach stoliczek jest wolny i szuka swojego domu! Oczywiście nie ten plastikowy, wygładzony cyfrowo z pierwszego kadru... Do wzięcia jest ten prawdziwy, unikalny, z przepięknymi, naturalnie nieidealnymi płatkami kwiatów, które zatrzymałam dla Was w żywicy. Jeśli to właśnie ta autentyczność skradła Wasze serce – napiszcie do mnie w wiadomości prywatnej. 📩
13/07/2026
27/06/2026
25/06/2026
22/06/2026
20/06/2026