Vinteco

Vinteco

Udostępnij

Renowacja mebli drewnianych i tapicerowanych. Warsztaty/konsultacje. Historie z meblami Nazywam się Agnieszka Baszczak. Starocie mnie fascynują i inspirują.

Prowadzę jednoosobową pracownię renowacji mebli w Zielonej Górze. Samodzielnie odnawiam meble drewniane i tapicerowane. Uwielbiam odkrywać i opisywać ich historie.

Photos from Vinteco's post 02/07/2026

Dużo u mnie foteli jasno-ciemnych. Lub na odwrót. I wcale mnie to nie dziwi. Wyrazisty wzór na pewno bardziej przykułby uwagę na zdjęciu, ale przecież nie samym zdjęciem mebel żyje.

W praktyce zachwyt danym wzorem często jest jak muśnięcie kolorowego motyla - znika tak szybko, jak się pojawił. Bo znów jemy oczami kolejne desenie, zdjęcia, inspiracje. Oczywiście nie zawsze, gdyż czasem wzorzysty mebel ma tak silne ego, że jak już się rozsiądzie, jest nie do ruszenia. I prędzej jego właściciel wymieni pozostałe meble czy przemaluje ściany, niż go ruszy. Bo to właśnie on „robi” wnętrze.

Ostatnio w jakimś babskim gronie pewna starsza ode mnie osoba stwierdziła, że pastele już się jej znudziły i patrzeć na nie nie może, co sądząc po jej fantazyjnie kolorowej stylizacji, było na pewno szczere. Popatrzyłam na siebie - całą na beżowo. Już od dłuższego czasu blisko mi nie tylko do takich stylizacji, ale też do stonowanych mebli, choć często oglądam kolorowe wnętrza i lubię zmiany. Z reguły jednak zadowala mnie wzorzysta poduszka, a przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by po raz kolejny coś sobie przetapicerować.😅

Może te stonowane odcienie to też po prostu jakaś faza? Jak dla mnie - fajna i wcale, przynajmniej póki co, nie nudna. No i spokojna baza to częsta, także wśród moich klientów, faza.🙃

Kolejny, jak dla mnie ponadczasowy, fotel w średnio-ciemnym drewnie i grubej, kremowej plecionce. BW-14 z Głuchołaskiej Fabryki Mebli z lat 60. Jeśli jego brat dorobi się protezy podłokietnika to też dołączy do tego teamu. We dwójkę to już na pewno nie będzie im nudno🪑🪑

Photos from Vinteco's post 25/06/2026

Pacjent nie/rokuje

Czasami niby nic z wierzchu nie widać, a wystarczy zajrzeć do buzi czy zrobić morfologię, żeby zobaczyć, że człowiek się sypie. A czasami na pierwszy rzut oka - ruina, po czym się okazuje, że wystarczy farba na włosy, inny ciuch, makijaż (lub zdjęcie tapety), tydzień chodzenia spać o przyzwoitej porze i człowiek jak nowy.

Ten pacjent nie rokował za dobrze. Przynajmniej na blacie. Fornir poobdzierany, zwłaszcza w centrum. Wszędzie głębokie spękania. Zanosiło się na to, że całość będzie trzeba wymienić. Kiedy zdjęłam powłoki, okazało się jednak, że spękany był tylko grubo położony lakier, a wymienić trzeba było zaledwie trzy najmniejsze elementy intarsji, a w pozostałych zrobić kilka wstawek.

Wydawałoby się, że trochę pracy mi w związku z tym odpadło, ale to nie tak🙃 Bo na przykład na zdjęciach nie było widać czarnej farby na dolnej części podstawy stołu, a była i miała zostać usunięta, choć bardzo jej się ten pomysł nie podobał.

Czy zatem ogólnie wyszło więcej pracy czy mniej (ściąganie i kładzenie nowego forniru versus odnowienie starego i wstawki)? Czy zużyłam więcej czy mniej materiałów (nowy fornir i klej versus żel do usuwania powłok i wełna stalowa)? Zostawiam to pytanie otwarte, bo mi samej na nie trudno odpowiedzieć, choć tylu pacjentów już przeszło przez moje ręce.

Tak właśnie bywa z meblami.

Dlatego wiem jedno.

W dalszym ciągu nie uświadczycie u mnie na ścianie czy stronie cennika (choć kiedyś naprawdę bardzo starałam się go stworzyć). Nie wszystko da się przeliczyć na konkretne kwoty. A czasu pracy przy meblach to lepiej nawet czasem nie próbować wyceniać 1:1, bo mogłoby się okazać, że za cenę kredensu klient mógłby wykupić lot na księżyc, i to z przewodnikiem😅.

Zmiennych przy każdym meblu jest tyle, że zawsze renowację każdego mebla wyceniam indywidualnie i nawet dwa takie same krzesła mogą się u mnie różnić wyceną. Nie rzucam cen na twarz. Na wycenę też zawsze u mnie trzeba poczekać. Tak mam.

Ps. Właśnie weszła inna klientka (naprawdę!) spytać o koszt renowacji stołu.

- A tak pi razy oko to ile by to kosztowało?

Zgadnijcie, co jej odpowiedziałam😅

19/06/2026

Rzadko piszę o meblach, które po prostu przemalowałam.

Bo niby o czym tu pisać. Pomijając kilkustopniowe, mało atrakcyjne, lecz jakże istotne, przygotowanie podłoża, malowanie jest niczym innym, jak nałożeniem na daną powierzchnię farby w odpowiednim odcieniu.

A Jednak.

Farba nigdy nie jest tylko farbą. Jest decyzją. Podjętą od razu, z łatwością albo niepewnie czy z wielkim trudem. Kompromisem - między człowiekiem a meblem lub trójstronnym traktatem. Efektem spotkania.

I o tym spotkaniu chcę dzisiaj napisać.

Choć w kontaktach ludzi określam nazwami mebli, wszystkie starocie, które przeszły przez moje ręce dźwigają obecność konkretnego człowieka i powstałej między mną - nim - a meblem, choć krótkotrwałej, to jednak - relacji.

Mebel ZAWSZE = człowiek.

Inaczej sobie tego nie wyobrażam.

No bo jak nazwać spotkanie osób i rzeczy, które są ze sobą powiązane i na siebie oddziałują? Jest jakaś dynamika, zależność, jakość powiązania.

Najpierw na salony wjechał dębowy, odnowiony stół w fornirze dębowym (nogi lekko rozjaśnione, blat ciemniejszy). Potem krzesła. Nie miały być malowane, a były. Najpierw ja nie chciałam a klientka tak, potem mebel dorzucił trzy grosze i jednak nagle zapragnęłam malować, a klientka chyba nie była pewna. Ostatecznie zmiksowałam szaro-beżowy odcień i pomalowałam.

Tak więc Pani Małgosiu, post z dużym opóźnieniem, ale uczucia wciąż aktualne. I jak najbardziej pozytywne.

Dziękuję🌼

fot. od klientki

Photos from Vinteco's post 15/06/2026

Stefan 300-139. Zaprojektowany w Swarzędzkiej Fabryce Mebli w latach 60. XX w. Klasa premium w PRL i towar eksportowy.

Dla mnie fotel bez wieku. Idealny. 🥰

Duży, rozłożysty, a przy tym stabilny. Można się rozsiąść naprawdę wygodnie, a jednocześnie napawać zgrabną budową i opływową linią ramion. Aż chce się gładzić dłonią po takich obłościach. Bo przecież trudno się obić, gdy kantów całkiem brak.

Konstrukcja – niesamowicie mocna, pomocna, wręcz empatyczna. Służy oparciem dokładnie wtedy, gdy trzeba. Na kubek albo po prostu na dłoń. Można się zdrzemnąć bez obaw, że skończy się na podłodze lub ze śladami uścisku.

Stabilny emocjonalnie, lecz nigdy passe. Szanuje i daje przestrzeń. Poduszki luzem, więc w razie naturalnego zużycia czy nudy można odświeżyć związek bez większych rewolucji – wystarczy zmienić pokrowce.

Na szczęście, jak każdy Stefan, ten też ma kilka zakamarków, w które trudno dotrzeć. Trzeba się angażować. Działać cierpliwie, sposobem. Najpierw odbić gumowym młotkiem siedzisko. Wyjąć z kołków. Odłożyć. Dopiero dopieszczać ukryte.

A tkanina? Granola od Dekoma. Mam do niej słabość, tak jak do Stefana.

W ogóle mam chyba słabość do foteli.

Photos from Vinteco's post 28/05/2026

Też jakiś czas temu.
Realizacja dla Rudera Studio
Fot. Basia Madej

Photos from Vinteco's post 18/05/2026

Już dawno stwierdziłam, że język zasięgów, algorytmów, nie jest mój. Piszę, kiedy mam „ten” impuls i tyle.

Klienci są mimo to.

Jestem za to ogromnie wdzięczna🙏🏻

Nawet nie wiecie, ile się ostatnio napisałam, ale jeśli dobrze pójdzie - może się kiedyś dowiecie. 🙃 Również o meblach.

Czas jednak „nadrobić zaległości” tutaj albo po prostu dać znać, co się działo i dzieje w warsztacie od ostatniego, zamierzchłego posta.

Bo na przykład jakiś czas temu wydarzył się taki kredens. Znów poniemiecki. Miał nawet wbudowany chlebak.

Nie zmieścił mi się w kadrze. Nie zrobiłam aranżacji do zdjęcia. Byłoby na siłę w takiej przestrzeni. Lubię piękne zdjęcia, ale nie aż tak.

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Sklep Meblowy w Zielona Góra?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres

Zielona Góra